środa, 19 września 2007

Masyw Ślęży

Wygląda jak archetyp świętej góry, łączącej niebiosa z profanicznym padołem
Ślęża pod każdym względem jest niezwykłym zjawiskiem. To góra-symbol i góra-osobliwość. Wygląda wręcz jak archetyp świętej góry, łączącej niebiosa z profanicznym padołem. Wędrując na Śląsk, należałoby w zasadzie rozpoczynać podróż właśnie od Ślęży - prastarego serca dzielnicy. Rozciągający się między tą górą a wyniosłością Sudetów świat - z dawną stolicą wielkiego księstwa, Świdnicą - także wart jest uwagi nawet najbardziej wymagających wędrowców.

Gdzieś koło Będkowic zróbmy następny postój. Usiądźmy spokojnie i niezbyt późnym popołudniem przy pięknej pogodzie, zobaczmy słup energii przepływającej pomiędzy niebem, a ziemią, i z powrotem. Ten widok przypomina biblijny sen Jakuba: ową drabinę, po której wspinają się lub schodzą aniołowie. (Henryk Waniek, Hermes w Górach Śląskich, 1994 r.)

O wyjątkowości Ślęży pisać można bez końca. Nie trzeba być przecież erudytą, by ją odczuć. Wyrasta nagle z równinnych obszarów złotych pól Dolnego Śląska pomiędzy Świdnicą a Wrocławiem i wspina się ciemną piramidą ponad 500 m ku niebu, osiągając 718 m wysokości bezwzględnej. Towarzyszy jej wieniec mniejszych wzniesień, tworzących w efekcie piękny i przyjazny świat grupy górskiej zwanej Masywem Ślęży.

Zalesiony masyw widać z Wrocławia, Świdnicy, Dzierżoniowa, a nawet z okolic Trzebnicy. Widać go również z każdego ważniejszego szczytu sudeckiego, czy to ze Śnieżki, Wielkiej Sowy, Waligóry czy Śnieżnika. Jest jak naturalny autograf na pergaminie regionu. Autograf nie do podrobienia.

źródło: http://przewodnik.onet.pl

Brak komentarzy: