Wygląda jak archetyp świętej góry, łączącej niebiosa z profanicznym padołem
Ślęża pod każdym względem jest niezwykłym zjawiskiem. To góra-symbol i góra-osobliwość. Wygląda wręcz jak archetyp świętej góry, łączącej niebiosa z profanicznym padołem. Wędrując na Śląsk, należałoby w zasadzie rozpoczynać podróż właśnie od Ślęży - prastarego serca dzielnicy. Rozciągający się między tą górą a wyniosłością Sudetów świat - z dawną stolicą wielkiego księstwa, Świdnicą - także wart jest uwagi nawet najbardziej wymagających wędrowców.
Gdzieś koło Będkowic zróbmy następny postój. Usiądźmy spokojnie i niezbyt późnym popołudniem przy pięknej pogodzie, zobaczmy słup energii przepływającej pomiędzy niebem, a ziemią, i z powrotem. Ten widok przypomina biblijny sen Jakuba: ową drabinę, po której wspinają się lub schodzą aniołowie. (Henryk Waniek, Hermes w Górach Śląskich, 1994 r.)
O wyjątkowości Ślęży pisać można bez końca. Nie trzeba być przecież erudytą, by ją odczuć. Wyrasta nagle z równinnych obszarów złotych pól Dolnego Śląska pomiędzy Świdnicą a Wrocławiem i wspina się ciemną piramidą ponad 500 m ku niebu, osiągając 718 m wysokości bezwzględnej. Towarzyszy jej wieniec mniejszych wzniesień, tworzących w efekcie piękny i przyjazny świat grupy górskiej zwanej Masywem Ślęży.
Zalesiony masyw widać z Wrocławia, Świdnicy, Dzierżoniowa, a nawet z okolic Trzebnicy. Widać go również z każdego ważniejszego szczytu sudeckiego, czy to ze Śnieżki, Wielkiej Sowy, Waligóry czy Śnieżnika. Jest jak naturalny autograf na pergaminie regionu. Autograf nie do podrobienia.
Ślęża pod każdym względem jest niezwykłym zjawiskiem. To góra-symbol i góra-osobliwość. Wygląda wręcz jak archetyp świętej góry, łączącej niebiosa z profanicznym padołem. Wędrując na Śląsk, należałoby w zasadzie rozpoczynać podróż właśnie od Ślęży - prastarego serca dzielnicy. Rozciągający się między tą górą a wyniosłością Sudetów świat - z dawną stolicą wielkiego księstwa, Świdnicą - także wart jest uwagi nawet najbardziej wymagających wędrowców.
Gdzieś koło Będkowic zróbmy następny postój. Usiądźmy spokojnie i niezbyt późnym popołudniem przy pięknej pogodzie, zobaczmy słup energii przepływającej pomiędzy niebem, a ziemią, i z powrotem. Ten widok przypomina biblijny sen Jakuba: ową drabinę, po której wspinają się lub schodzą aniołowie. (Henryk Waniek, Hermes w Górach Śląskich, 1994 r.)
O wyjątkowości Ślęży pisać można bez końca. Nie trzeba być przecież erudytą, by ją odczuć. Wyrasta nagle z równinnych obszarów złotych pól Dolnego Śląska pomiędzy Świdnicą a Wrocławiem i wspina się ciemną piramidą ponad 500 m ku niebu, osiągając 718 m wysokości bezwzględnej. Towarzyszy jej wieniec mniejszych wzniesień, tworzących w efekcie piękny i przyjazny świat grupy górskiej zwanej Masywem Ślęży.
Zalesiony masyw widać z Wrocławia, Świdnicy, Dzierżoniowa, a nawet z okolic Trzebnicy. Widać go również z każdego ważniejszego szczytu sudeckiego, czy to ze Śnieżki, Wielkiej Sowy, Waligóry czy Śnieżnika. Jest jak naturalny autograf na pergaminie regionu. Autograf nie do podrobienia.
źródło: http://przewodnik.onet.pl
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz